Życie utkane ze sztuki i poezji

Alicja Francman całe życie poświęciła dla sztuki. Była artystycznie uwrażliwiona na barwy otaczającej przyrody. Woda, chmury i góry towarzyszyły jej zawsze. Są obecne w jej grafikach (drzeworytach, gipsorytach, linorytach, suchej igle), obrazach olejnych, tkaninach, akwarelach, fotografii i poezji.

Alicja Francman

podroż życia przez sztukę,
z nutką poezji

Alicja była osobą twórczą, wrażliwą i… upartą. Ten wrodzony upór i pracowitość, pozwolił jej przeżyć 91 lat w zgodzie ze sobą i wiele osiągnąć. Mimo, że wojna, okupacja i lata „realnego socjalizmu” zniszczyły świat wartości jej rodziny, zrobiła wszystko by swoje długie życie przeżyć godnie i twórczo, realizować swoje życiowe pasje. Jedną z najważniejszych – było podróżowanie, poznawanie piękna i różnorodności świata. W latach Polski Ludowej, która wolała by jej obywatele nie podróżowali – szczególnie na „zgniły zachód”, było to niełatwe i kosztowne. Zwiedzenie ponad dwudziestu krajów, od Afganistanu po Związek Radziecki. Po drodze – Indie, USA, prawie cała Europa. Wszędzie znajdowała przyjaciół i twórcze inspiracje.

Zaraz po wojnie skończyła liceum plastyczne i studia na warszawskiej ASP. Studiowała dwa kierunki – grafikę i malarstwo, oraz tkaninę artystyczną. W tej dziedzinie pracowała przez prawie 40 lat i miała znaczące dokonania, wraz z całą grupą wychowanek prof. Eleonory Plutyńskiej, tworzących „Polską Szkołę Tkaniny”. Gdy problemy zdrowotne utrudniły jej tworzenie tkanin wielkoformatowych – nadal tworzyła miniatury tkackie dla przyjaciół i zajęła się akwarelą, rysunkiem i… poezją. Wiersze pisała od dzieciństwa do kresu swych dni. Były dla niej odskocznią od dręczącej „prozy życia”.

poezja

już nie noc

lecz nie ranek

drzewa śpią

wiatr leciutko

pogłaszcze ich włosy

jeziora uśmiechną się same

szarości się rozsrebrzą

niebo się rozzłoci

kolor budzi się

tyle pragnę powiedzieć

uszom które nie słyszą

tyle pokazać oczom

co nie widzą choć patrzą 

objąć ciebie

jak woda

zboże (łąka) (trawa)

las

i horyzont

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

 

To o czym myślę

tego nie powiem

to czego pragnę

tego nie zrobię

to co najgłębsze 

niewyjawione

co najdziwniejsze

niewyjaśnione

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

tomiki poezji Alicji Francman

Alicja tworzyła poezję przez całe swoje życie. Przez długie lata ukrywała swoje wiersze przed światem. Tylko pojedyncze były publikowane. Od czasu publikacji pierwszych wierszy w popularnym piśmie „Sztandar młodych” w roku 1959 do wydania pierwszego własnego tomiku poezji w 2003 r. upłynęło 44 lata! W międzyczasie publikowała w różnych pismach, a szczególnie w periodyku kulturalnym rodzinnego Anina „Między Nami Aninianinami”, w skrócie MNA. Poezja Alicji to bardzo intymny zapis przeżyć, wzruszeń i emocji. Bardzo wiele wierszy było pisanych do szuflady.

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

multimedia

Trochę kolorów, trochę wierszy

W maju 2003 roku, miłośnicy poezji oraz przyjaciele i rodzina Alicji Francman, spotkali się w ogrodzie na tyłach dawnego budynku biblioteki przy ul. Trawiastej w Aninie, by wysłuchać wierszy ze świeżo wydanego debiutanckiego tomiku: „Jest Bławatnie” w interpretacji aktorki Joanny Cichoń. Minęło wiele lat. Autorki wierszy i wielu uczestników tego spotkania nie ma już wśród nas. Ale ta poezja – nadal wzrusza i wywołuje refleksje o smutkach i radościach życia.

Otwarty tomik wierszy

Spotkanie miłośników poezji i przyjaciół Alicji Francman w Anińskim Klubie Kultury. Każdy uczestnik, miał za zadanie wybrać jeden wiersz Alicji, przeczytać go wszystkim i wyjaśnić przyczyny swego wyboru.

"Bywa Różnie" tomik wierszy Alicji Francman.
Spotkanie literackie

W ciepły majowy dzień grupa miłośników poezji i przyjaciele Alicji Francman spotkała się w Anińskiej Bibliotece, przy ulicy Trawiastej, by wysłuchać jej wierszy w wykonaniu aktorki Krystyny Wolańskiej oraz i rozmowy z autorką. Radosna ciepła atmosfera wierszy Alicji, współgrała z majową pogodą, chociaż… „Bywa różnie”. To był już ostatni jej tomik. Alicja odeszła od nas w następnym roku.

SONY DSC

wystawy

artyści o twórczości Alicji Francman

Wystawa tkaniny.
Barbara Falkowska, Alicja Francman, Barbara Latocha.
Marzec 1963 r.

ALICJA FRANCMAN

Studia w ASP w Warszawie na Wydziale Grafiki w pracowni prof. T. Kulisiewicza. Dy­plom w 1956 r. Następnie studia na Wydziale Tkaniny w pracowni prof. E. Plutyńskiej.

Udział w wystawach: od 1956 r. do 1962 r. w kolejnych Ogólnopolskich Wystawach Sztuki w Radomiu (XII, XIII, XIV, XV, XVI, XVII, XVIII). 1957 r. Wystawa Młodej Plastyki’ w Moskwie; 1958 r. II Ogólnopolska Wystawa Grafiki i Rysunku w Warszawie; 1960 r. III Ogólnopolska Wystawa Marynistyczna w Warszawie, I Biennale Grafiki w Krakowie; 1961 r. Polskie Dzieło Plastyczne w XV-lecie PRL Grafika i Rysunek; 1962 r. XV Festiwal Sztuki w Sopocie, Wystawa „Warmia i Mazury w Plastyce Polskiej” w Olsztynie, II Biennale Grafiki w Krakowie, Wystawa „Warszawa w Sztuce” (grafika i tkanina); 1963 r. II Ogólno­polska Wystawa Architektury Wnętrz (z cyklu Polskie Dzieła Plastyczne w XV-lecie PRL).

Tkaniny wystawiane były: 1957 r. w Szwajcarii (Genewa); 1958 r. w Chinach Ludowych (Pekin, Szanghaj, Kanton); 1959 r. w ZSRR (Tbilisi, Ałma-Ata, Taszkent); 1960 r. w War­szawie w ramach Kongresu AICA; 1961 r. w NRD (Lipsk); 1962 r. na Węgrzech (Buda­peszt), w Stanach Zjednoczonych (New York) oraz w Finlandii.

Prace w Muzeum Narodowym w Warszawie, w Muzeum w Toruniu, w Muzeum Historii Włókiennictwa w Łodzi* w Muzeum Historycznym w Warszawie, w Zbiorach Ministerstwa Kultury i Sztuki, w Gabinecie Grafiki Biblioteki Zakładu Narodowego im. Ossolińskich w Warszawie, w zbiorach prywatnych w kraju i zagranicą.

Prof. Eleonora Plutyńska o Alicji Francman

Eleonora Plutyńska, fot. Akademia Sztuk Pięknych w Warszawie. Źródło: culture.pl

Alicja Francman ma trochę odmienną historię. Graficzka, po dyplomie u prof. Kulisie­wicza. Z tkaniną zetknęła się na wystawie dorocznej Akademii. Tak ją pociągnął i za­chwycił ten odmienny od grafiki świat barw i splotów, że zgłosiła się do pracowni Tkactwa Ręcznego z prośbą o warsztat i pozwolenie pracowania. Pracowała długo, po wiele godzin dziennie. Z wyrobionym już własnym światopoglądem w sztuce, z zachwytem zaczęła się uczyć tkactwa krok za krokiem, od początku. Najpierw robiła tkaniny lniane, nicielnicowe, prześliczne w kolorze i pełne indywidualnego charakteru. Równocześnie pracowała wiele nad kilimem. Na wystawie oglądamy niewielki gobelinek „Las” wypracowany z miłością, co czuje się w położeniu każdej nitki. Podobny gobelinek zabrany został do Nowego Yorku. Ostatnio utkała znowu las, większego formatu, z rozmache, białe drzewa różnej białości. Sizale i konopie.

Techniką podwójnej tkaniny utkała swoją córeczkę Anię. Po tym utkała „Murzynka” i jeszcze jeden „Las”. Ostatnie jej dzieło, to ogromna tkanina lniana. Miejscami wzboga­cona broszowaniem, ale zasadniczo nicielnicowa, o przedziwnych powierzchniach leżących obok siebie kwadratów mieniących się starym złotem i miedzią. Praca wielu miesięcy po osiem godzin dziennie i więcej. Lny własnego farbowania. Tkanina pokazana dzisiaj na wystawie Architektury Wnętrz. Zakupiona przez Muzeum Historii Włókiennictwa w Lodzi.

*

Bogaty i różnorodny jest dorobek tej małej grupy plastyków, która pracą rąk własnych zdobyła konkretność myślenia i twórczego władania materiałem. Tym cechom właśnie za­wdzięcza Sztuka Tkacka Polski odrębność swego oblicza i tą odrębnością wybija się na pierwsze miejsce w międzynarodowych spotkaniach. Takie wiadomości dochodzą z New Yorku i Lozanny.

W procesie powstawania gobelinu Francji lub Belgii rozróżniają dzisiaj dwie odrębne fazy: Projekt i wykonanie, przy czym rola artysty ograniczona do projektu na papierze.

U nas MYŚLENIE CAŁOŚCIOWE.

Prof. ELEONORA PLUTYNSKA

Wystawa
"Paryż Alicji Francman"

Karykaturzysta Jerzy Zaruba o Alicji Francman

Jerzy Zaruba, fot. Lucyna Fogiel / East News.
Źródło: culture.pl

Alicja Francman -tekst Zaruby

Alicja Francman w pracowni Jerzego Zaruby przy jedzeniu raków

Akwarele z tomiku "Bywa różnie"

Hanna Benesz o Alicji Francman

Źródło: www. organywaninie.pl

Hanna Benesz
Homo sentiens:
Alicja Francman, Bywa różnie (choć kiedyś było bławatnie)…

Wiersze z tomiku Alicji Francman Bywa różnie, nabyte podczas czerwcowego pikniku parafialnego, zagościły w moim sercu chyba na zawsze.

Tomik, ilustrowany pięknymi akwarelami Autorki, wydany został przez Towarzystwo Przyjaciół Warszawy Oddział Anin w serii „Osiedle poetów” w 2016 r. Jest kontynuacją poprzedniej książeczki pani Alicji, wydanej w analogicznej szacie graficznej w 1999 r., noszącej tytuł Jest bławatnie. Podobieństwa, a zarazem różnice w tytułach w sposób lapidarny odzwierciedlają nastroje i treści utworów poetyckich. Pierwszy tomik zawiera wiersze, które w przeważającej części są pełnymi radości impresjami z przeżywania przyrody oraz poczucia osobowej z nią jedności. Tylko w niektórych wierszach jak „Brzozy”, „Zamiast uczucia” i „Tyle słów” przeważa nuta rozczarowania, zmęczenia i pesymizmu.

Bywa różnie natomiast, obok pogodnych wierszy w dawnym stylu, prezentuje poezję, którą można określić jako egzystencjalną w najlepszym znaczeniu tego słowa. Wiersze te nie są filozoficznymi dywagacjami na temat człowieczego losu, ale są życiem samym – z jego radościami, miłością i tkliwością, a równocześnie – w takim samym lub nawet większym stopniu – z bólem, cierpieniem i doświadczeniem odchodzenia. Te ostatnie dojmująco brzmią w mistrzowskich wierszach „Etiuda filmowa” i „Mleczarka” oraz w boleśnie realistycznych „Odchodzą od nas” czy „Wbijamy igły”. „Nie umiemy umierać” to wstrząsające

przyznanie się do naszej bezradności wobec doświadczenia śmierci drugiego człowieka. Czyż nie jest tak, że wszyscy Nie umiemy umierać/nie umiemy dopomóc w umieraniu/ bezradni / wstydzimy się/żaden znany gest / nie jest odpowiedni…

Jednak i w tym tomiku zachwyt przyrodą ma swoje bardzo ważne miejsce – natura łączy się tu z nadzieją i pocieszeniem – tak jak w wierszu „Zasypany ślad”, gdzie (…) pod lodem/absurdalnie/ kwitną kwiatki marzeń /zieleni się uparcie /głupi mech nadziei i „Pocieszyciel”, w którym (…) zawsze pocieszyć umie /szumiący dobry las. Strofy Alicji Francman bolą i koją, są tak bliskie, że przylgnęły do mojej duszy jak materializacja własnych odczuć. Czy jest ktoś, kto nie chciałby choć raz w życiu załkać słowami Poetki: Przytul mnie / mocno przytul/ obejmij moją rozpacz /niech sczezną zagadki bytu / ty razem ze mną zapłacz/

Wiersze Alicji Francman odzwierciedlają głęboką wrażliwość Poetki nie tylko w sferze osobistej lecz także społecznej. Jej refleksja wybiega poza własne doznania ku dalekim, poranionym krainom w utworach „Afganistan” i „India”. Wybiega jeszcze dalej aż po transcendencję, kiedy prawuje się z Bogiem w wierszu „Ile losów”. Lecz również szuka pocieszenia w modlitwie, choćby niedoskonałej („Pomodlić się”)… Tomik Bywa różnie kończy kilka pogodnych wierszy, w których przewija się postać księdza Jana Twardowskiego w słowach wdzięczności i tęsknoty, jakie Autorka kieruje do poety, którego kocha.

Alicja Francman cieszyła się akceptacją jej wierszy przez Twardowskiego, ale nigdy nie usiłowała naśladować stylu „księdza piszącego wiersze”. Podążając za swoją artystyczną intuicją osiągnęła jednak podobną, a zarazem całkowicie indywidualną poetycką jakość świeżości i niewinności rodem z Edenu. Czytajmy poezje Alicji Francman, by razem z nią móc powiedzieć: Znowu lubię świat!”

fragment recenzji zamieszczonej w MNA (nr 5/94 z 2016)

DSC08322-001

grafika i poezja

publikacje

Wywiad Danuty Kern z Alicją Francman.
"Poezja" Nr 6 (268), czerwiec 1988r.

 

las

to nie tylko dużo drzew

rosnących blisko

w tym słowie zapach jest i śpiew

to życie

wszystko

 


A może nie potrzeba dalekich podróży

wystarczy zamknąć oczy

w sobie się zanurzyć

i dalej płynąć w głąb

w jakąkolwiek stronę


wszędzie jest tajemnicy światło rozproszone

tak samo wewnątrz ciebie

tak samo naokół

jest cisza 

i muzyka

lot

radość

i spokój

Alicja Francman -tekst z Poezji

DSC08321-001

tkanina unikatowa

ręcznie tkane i farbowane - len, wełna, sizal

"Motyl", sizal...

Przez kilkadziesiąt lat Alicja tworzyła unikatowe tkaniny artystyczne w swojej anińskiej pracowni na poddaszu. Początkowo tkała tzw. techniką podwójną (retrowerso). Ta bardzo stara technika tkacka (reaktywowana została w Pracowni prof. E Plutyńskiej na warszawskiej ASP), polegała na stosowaniu jednolitej grubości osnowy i wątku. Dwie strony tkaniny są w inwersji kolorystycznej. Są to np. prace: „Rodzina”, „Ania”, „Murzynek”.  W kolejnych pracach początkowo dominował len. Alicja zafascynowana kolorem zaczęła eksperymentować z wełną. Mając zdobyte na studiach doświadczenie w farbowaniu naturalnymi barwnikami (indantrenami), sprowadzała przez kilkadziesiąt lat z Podhala od rodziny Ciosów, ręcznie przędzioną wełnę o różnych grubościach. Farbowała ją czasem kilkukrotnie, aby uzyskać niezbędny walor danego koloru. Eksperymentowała też z przetworzonym kolorystycznie  grubym, bawełnianym sznurkiem i sizalem. Nie powielała swoich prac. Każda tkanina była unikatowa. 

SONY DSC

akwarele

grafika

Drzeworyty i linoryty Alicji Francman

zdjęcia

Liryczne spojrzenie na świat okiem Alicji Francman